Ks. Boniecki - czy ten zakaz ma sens?


Prowincjał marianów zakazał ks. Bonieckiemu publicznych wypowiedzi w mediach, poza „Tygodnikiem Powszechnym”. 
Nie zgadzałam się z opinią ks. Bonieckiego na temat obecności Nergala w publicznej TVP, z wieloma jego wypowiedziami na temat Palikota, z tym, w jaki sposób mówił na temat obecności krzyża w sejmie. Tak, uważam, że wymagałoby to większej duszpasterskiej roztropności.  Ale zamykanie ust, jak zrobili to marianie, nie jest metodą.  Po pierwsze, dlatego, że materia, w której  się wypowiadał  ks. Boniecki nie dotyczy dogmatów, a po drugie, marianie nie sądzą chyba, że zamkną w ten sposób usta wszystkim podobnie myślącym, którzy są w Kościele czy poza nim. Można ich przekonać tylko argumentami, rozmową, a nie klajstrując ust. W ostatnich latach takie metody zastosowano wobec kilku co najmniej księży - ks. Zaleskiego, ks. Jankowskiego, Obirka... Nie zmieniło to  poglądów ani ich, ani podobnie im myślących. To nie jest już metoda na dzisiejsze czasy, gdy jest internet i każdy może rozpowszechnić w nim wszystko... 
A co Wy  sądzicie o decyzji prowincjała marianów?