Górski Apartament Jana Pawła II albo: Milczący papież

Górski Apartament Jana Pawła II albo: Milczący papież


O prywatnych wyprawach w góry Jana Pawła II w wąskim gronie osób - wiedzieliśmy, o zdjęciach, że były wówczas robione – też. Niektóre z nich, nieliczne bardzo, były nawet publikowane.  Ale to, co zostało pokazane w filmie „Apartament” przerosło moje wszelkie oczekiwania!

Uczestniczyłam wczoraj, w  Teatrze Polskim w Warszawie, w premierowym pokazie tego filmu. Złożyły się na nie materiały video i zdjęcia z prywatnych wypraw w góry Jana Pawła II w latach 1986-2001, czyli z wakacyjnych pobytów papieża w Les Combes w Alpach i z potajemnych, jedniodniowych (we wtorki)  wypraw z Rzymu w Dolomity. Widzimy na nich papieża w czasie wędrówek po górach i w  czasie kontemplacji przyrody, podczas posiłku i w  czasie  modlitwy, w zamyśleniu, z książką, z brewiarzem,  samotnego i słuchającego śpiewu towarzyszy wyprawy, wybijającego rytm pieśni widelcem uderzanym o talerzyk…  Zdjęcia i sytuacje urzekające pięknem, swobodą, prostotą. Radosne i refleksyjne. Bardzo osobiste. Papież w sutannie i po cywilu, w trampkach, w słomkowym kapeluszu, z ręką w kieszeni… Widzimy w filmie także przygodne spotkania papieża z turystami na górskich szlakach, z drwalem, grzybiarzem… „Lepsza audiencja niż w Rzymie” – mówi kilku spotkanym turystom… Na filmie widzimy  od wewnątrz dom w dolinie Aosty, w którym papież spędzał wakacje  - proste wnętrza, i „papieskie” łóżko, w którym dziś śpi gospodarz domu, przez siedem lat odstępujący dom na użytek papieża i jego zaufanych. Mnie chyba najbardziej urzekło zdjęcie papieża w chwili odpoczynku na górskim stoku, siedzącego na składanym krześle, w grubych skarpetach, buty obok… Najbardziej zaś wzruszył moment, gdy kard. Stanisław Dziwisz w pałacu arcybiskupów w Krakowie (to zdjęcia współczesne) pokazuje do kamery, odwijając z białego płótna,  z wielką troską i delikatnością,  sutannę papieża z dużymi plamami krwi… Był w niej ubrany, gdy 13 maja 1981 r. został postrzelony na placu św. Piotra.

Archiwalne zdjęcia, które składają się na film „Apartament”, zostały wybrane z – uwaga - 13 kilogramów fotografii i z 20 godzin nagrań video! Autorem tych ostatnich jest papieski kamerdyner Angelo Gudel, zdjęć zaś Arturo Mari. Jak z tego ogromu materiału zrobić półtoragodzinny film? Przed projekcją wydawało mi się, że półtorej godziny nawet tak unikalnego materiału w wersji kinowej to może być za długo. Ale nie. Autorzy filmu umiejętnie połączyli  materiał archiwalny z narracją, z wypowiedziami osób, które uczestniczyły w tych niezwykłych wyprawach. Tworzyły one tzw. Apartament, czyli grono najbliższych, zaufanych osób, które, podobnie jak w pałacu apostolskim, miały dostęp tam, gdzie inni nie mogli wejść. Był w tym gronie, oczywiście, ówczesny papieski sekretarz ks. Stanisław Dziwisz, był przyjaciel papieża, nieżyjący już  ks. prof. Tadeusz Styczeń, był Arturo Mari, lekarz Renato Buzzonetti, rzecznik Joaquin Navarro-Valls, byli ochraniarze, kamerdyner…

Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że to albo tamto trzeba było zrobić inaczej, a zaczynanie filmu od Habemus papam jest już nad wyraz banalne, ale przecież liczy się ostateczny  efekt. A ten jest naprawdę godny uczczenia 10. rocznicy śmierci Jana Pawła II i pierwszej rocznicy kanonizacji.

Jako dziennikarka bardzo czekam na to, aż kard. Stanisław Dziwisz opublikuje notatki, jakie czynił w swoim kalendarzu przez cały pontyfikat Jana Pawła II.