O egzaminach refleksji kilka

O egzaminach refleksji kilka


Egzaminy, studia i studia dziennikarskie to tematy tylko pozornie odległe od tematyki portalu Areopag21, który jest przecież  medium. A wszystkie środki przekazu są i będą takie jak wykształcenie ich twórców....

Przeczytałam niedawno rozmowę z prof. Andrzejem Waśkiewiczem, dyrektorem Instytutu Socjologii UW, w którym wyjaśniał motywy wprowadzenia egzaminów wstępnych na studia. I muszę przyznać, że w pełni podzielam jego stanowisko. Nie mam tak długiego stażu dydaktyczno-naukowego, niemniej od kilkunastu lat uczę studentów dziennikarstwa, od kilku jest to w dużej mierze moje główne zajęcie, i mam trochę obserwacji.

Wiele młodych osób chce … no właśnie: zostać dziennikarzami? Nie. Duża część, a jest to moja obserwacja z trzech uczelni wyższych, na których miałam przyjemność prowadzić zajęcia, wie, że dziennikarzami nie będzie. Co więcej – nie chce nimi być! Chyba nigdy nie zapomnę, skądinąd miłej dziewczyny, która na ćwiczeniach z pisania wywiadu, zapierała się przed zrobieniem rozmowy z kimkolwiek, aż wreszcie przyznała z rozbrajającą szczerością, że z ludźmi rozmawiać nie lubi, a na dziennikarstwie jest dlatego, że nie dostała się na weterynarię, zaś jej marzeniem jest prowadzenie stadniny koni… Jasne, można studiować różne, czasem bardzo odległe dziedziny wiedzy – co to musi być za frajda! - a robić zawodowo zupełnie co innego. Problem w tym, że jak mówił prof. Waśkiewicz część studentów wcale nie chce studiować, i to nie w klasycznym rozumieniu tego słowa, ale nawet „zaliczać” kolejnych przedmiotów. Chce tylko korzystać z uprawnień, zniżek, które daje status studenta, jak długo się uda. Jest druga grupa studentów, którzy trafiają na dany kierunek przez przypadek, tylko po to, by studiować cokolwiek, by jak najmniejszym wysiłkiem mieć tzw. papierek. Trzecia wreszcie grupa to, ci którzy naprawdę chcą studiować, chcą – w wypadku studiów dziennikarskich – być dziennikarzami. To osoby ciekawe świata, jego spraw i ludzi, otwarci, kreatywni, po prostu pasjonaci! Z zaciekawieniem obserwuję ich rozwój, wielu od lat sekunduję w ich zawodowej karierze.

Nie twierdzę, że tylko dla takich osób powinny być otwarte uczelnie. Ale na pewno nie dla, jak to nazwał może nie najszczęśliwiej prof. Waśkiewicz, tzw. studentów socjalnych. I nie dla osób, którym się wydaje – tak, wydaje się – że studiować każdy może, jak wpoił im to błędnie obecny system kształcenia. Nie każdy ma do tego predyspozycje, potrzebną wiedzę i umiejętności.

Z tych wszystkich powodów uważam, że należy przywrócić egzaminy wstępne na studia. Obowiązkowe, nie konkurs świadectw, nie dodatkowe rozmowy kwalifikacyjne, ale egzaminy. Jest to opinia dość powszechna wśród pracowników dydaktyczno-naukowych wyższych uczelni.

Jakimś kompromisem uczelni z liceami miał być obowiązkowy rozszerzony egzamin z jakiegoś przedmiotu, ale i on nie sprawdził się, jest kolejną fikcją, skoro można zdać maturę, otrzymując z niego 0 punktów. A z niską punktacją na maturze przyjmie i tak jeśli nie ta, to inna uczelnia.

Świat fikcji, jak pokazał PRL, prędzej czy później się zawali. Odpowiedzialność zaś dorosłych nakazuje uczyć młode pokolenia żyć w prawdzie i uczciwości. Dlatego ten system potrzebuje szybkiej zmiany. Czy będzie?

 

 fot.: flickr.com/Ovi Gherman

Zgłoś post do moderacji